|
|
2008-02-08
|
i jestem samotna...nie sama... moj mezczyzna wyjechal w delegacje na conajmniej 3 tyg...bardzo mi smutno. Teraz taki straszny czas bo i sesja w szkole i maly nadal chory no i w pracy nic mi sie nie chce... Nie pisalam wczesniej ze z ta ciaza nic nie wszlo srtacilam ja...moze to i dobrze bo i tak nie wiadomo czyje to by dziecko bylo...P nic o tym nie wiedzial. Teraz staramy sie o dzidzie dla nas...baraszkowlaismy troche ale zobaczymy czy z tego cos wyjdzie. Uswiadomilismy sobie ze mamy problem... a mianowicie zamilowanie do narkotykow... Przez te ostatnie nasze klotnie to chcielismy sie wyluzowac ... no i bylo piko, amfa i tabsy... P dodatkowo jeszcze maryche ...wiem ze uzaleznieni jeszcze nie jestesmy ale pewnie mozemy sie uzaleznic...wiec stwierdzilismy ze koniec z tym dziadostwem... od tygodnia nic nie bralam...nie powiem ze czasem kiedy mi sie nic nie chce robic to mysle sobie:a moze by tak rajanka i cale mieszkanko bedzie blyszczec... ale nie biore bo to ma nasz znajomy i nie wiem czy P by sie czasem nie dowiedzial...Przedwczoraj spalam u tescio bo w domku tak pusto ale wczoraj wrocilam...i kiedy tylko weszlam dodomku to od razu sie poplakalam ze tak pusto bez mojego misia:) Dzieki Ci Panie ze pozwoliles mi sie opamietac...teraz to wiem juz na 1000% ze to wlasnie on jest milosci mego zycia i nie zamienie go na nikogo innego... Czytam sobie kilka blogow i ciesze sie kiedy komus sie dobrze wiedzie i smuce sie jak u kogos jest zle ...
Trzeba sobie pomagac nawzajem i nawzajem sie wspierac |
|
Komentarzy:
5
|
|
2008-01-21
wielkie zmiany:)
|
Nadeszly wielkie zmiany:) W moim zwiazku coraz lepiej, mniej oskarzania mnie o wszystko , mniej klotni... w ogole moge znow powiedziec ze zaczynam byc szczesliwa:) Wczoraj pojechalismy sobie we 3 do Szklarskiej Poreby,zabralismy sanki bo myslelismy ze bedzie snieg... ale go nie bylo ... udalismy sie na wedrowke na Wodospad Szklarki... 3 godzinki wedrowalismy,wszyscy z usmiechem na twarzy,nawet nasz maly N sie nie skarzyl ze go nozki bola ... oby jak najwiecej takich wycieczek:) moje zycie znow zaczyna nabierac kolorow:)
moze jeszcze kiedys bedziemy tacy jacy bylismy:) pozdrawiam |
|
Komentarzy:
1
|
|
2008-01-03
hm
|
witajcie! mialyscie racje dziewczyny R okazal sie w sumie dupkiem... nigdy mi nic nie odiecywal ale stalo sie cos strasznego i nie chce miec z nim nic wspolnego...zaszlam w ciaze...przed swietami byl u mnie i jak mu to powiedzialam to powiedzial abym sie nie bala,ze bedzie dobrze... potem w sumie moj P ponekal go troche telefonami i ten sie wystraszyl... jego dupa wykasowala moj profil na naszej klasie z jego znajomych...podziekowalam jej a ona powiedzaiala,ze on jej powiedzial ze mnie nawert nie zna...mloda,glupia uwierzyla... nie martwie sie mimo ze przez to ze staje w jego obronie wczoraj mialam znow straszna jazde w domu... P powiedzial ze nie potrafi ze mna zyc, ze mnie sie brzydzi, ze nigdy nie zapomni ze go zdradzilam...wyplakalam cale morze lez...kazal mi podac adres R ale mu nie podalam...nie chce aby wyniknela jakas draka... chce spokoju... W srodku nocy P powiedzial ze byc moze da mi jeszcze szanse... kocha sie ze mna do konca wiec moze nie zajarzy ze to dziecko nie bedzie jego...zawsze to mozna urodzic w opoznionym terminie...wiem ze jestem straszna ale tak chyba bedzie najlepiej dla wszystkich ...tak mi sie bynajmniej zdaje...boje sie tylko ze cos kiedys moze wyjsc na jaw dlatego ze oni wygladaja calkiem inaczej...calkowite przeciwienstwa,jeden ciemny blondyn,drugi kruczoczarne wlosy...
co ja mam zrobic !!!!! |
|
Komentarzy:
4
|
|
2007-12-17
ble ble
|
i oto znow ja po kilku dniach przerwy... weekend minal mi jako tako... w miare przyjemnie(sprzatalam caly czas). W dodatku coraz mniej klotni w domu... co czuje to czuje i to sie nie zmieni,ale rodzina jakos narazie musi funkcjonowac... Bardzo tesknie za R,mysle o nim nadal i w ogole sama nie wiem... dzis jak o 4 sie przebudzilam tak do rana nie zasnelam...myslami bylam bardzo daleko...w krainie,w ktorej nie ma bolu i niczego zlego.Jest tylko milosc...Wlasnie dzis sie dowiedzialam ze od jutra mam zalegly urlop i tak wlasnie oto mam przerwe w pracy do 1.1.2008... :) ale super...ama nadzieje ze poodwiedzam swoje psiapsiolki i sie im troche chociaz wyzale... wczoraj wieczorem napisalam esa do R i ponoc prawie jego laska to przeczytala...nie bylo tam nic strasznego a on sie przejal...moze i wcale mu sie nie dziwie... ja tam sie jej nie boje...za mloda jest do mnie:)zazdroszcze jej ze to ona go wiecznie widuje a nie ja... jakie to zycie niepsrawiedliwe... ale co na to poradzic..
bede korzystala z urlopiku i tyle:)
buziaki |
|
Komentarzy:
3
|
|
2007-12-14
|
mam chwilke wiec szybko cos napisze... w domu od samego rana byla jazda...mam dzis swiateczna impreze z pracy ,a P mysli oczyywiscie ze znow ide sie spotkac z R... Nie wierzy,wiec jak on chce nadal ze mna zyc??? O R nadal mysle ,ale nie tak intensywnie.Wiem ze co ma byc to bedzie ,a ja narazie musze sie troche wyciszyc. W domu nie jest mi wcale fajnie, jakas taka przygnebiona jestem. Dzis w pracy zapierdziel,nie ma czasu nawet lyka wody wziac, a co dopiero o czymkolwiek myslec... Nie chce mi sie zyc i to jest najgorsze!!! |
|
Komentarzy:
1
|
|
2007-12-13
|
" Moje serce obawia sie cierpien. Powiedz mu, ze strach przed cierpieniem jest straszniejszy niz samo cierpienie. I ze zadno serce nie cierpialo nigdy, gdy siegalo po swoje marzenia."
( Paulo Coelho) |
|
Komentarzy:
0
|
|
2007-12-13
promyk slonca
|
| Hm i dzis kolejny dzien... wstalam rano usmiechnieta, jakos mi tak lekko na serduszku ...:) Wczoraj P upil sie do nieprzytomnosci,ale nie robil awantur ani nic ... Powiedzial ze pije, aby nie czuc bolu...podczas rozmowy w lazience oczywiscie nie omieszkal mi wypomniec ze sie skurwilam. I co ja mam robic ...pewnie teraz bede do konca zycia tego wysluchiwac.Przyszedl do mnie w nocy,chcial ze mna spac, ale ja nie chcialam. Poszedl obrazony.Nie wiem czemu,ale nie mam w ogole ochoty na seks z nim . W sercu lzej...pogadalam wczoraj z R i jakos mi lepiej... ja naprawde nie chce go widziec, a on zartuje sobie, ze bedzie do mnie przychodzil w masce...wariat jeden hehe. Rozsmieszyl mnie wczoraj i moze dlatego swiat nabral kolorowych barw . Jeszcze tylko musze sie troche moim synkiem zajac, bo widze ze czuje sie troszke zaniedbany, placzliwy... Kocham go nad zycie, ale teraz zyje w takim stresie, ze na pewno na nim tez sie to wszystko odbija... Jeszcze wczoraj P powiedzial do niego:mama sobie znalazla innego tate dla ciebie, ktorego kocha... idiota!!!!!!!!! Co takie dziecko moze zrozumiec ... Bardzo bym chciala gdzies wyjechac na kilka dni, ale nie mam kompletnie czasu... praca,dom,dziecko,studia i problemy w domu...to chyba duzo jak na jedna mala kobietke...Moze za duzo chcialam na raz robic ... nie wiem. |
|
Komentarzy:
1
|
|
2007-12-12
|
hm przeczytalam dzis juz kilka wzruszajacych blogow ... ludzie maja naprawde powazne problemy ... smutno mi strasznie . Wczoraj po pracy pojechalam po synka do przedszkola, potem po P i wrocilismy do domu ... jakos nie za dobrze sie w tym domu czuje,ale co ja mam na to poradzic .. znow byly rozmowy i w ogole... musialam postanowic co to dalej bedzie . Nie wiem czy podjelam sluszna decyzje(jest ona sprzeczna z tym co czuje),ale ´widocznie tak narazie musi byc ...zostaje w domku razem z synem i P. Wiem ze juz go nigdy nie pokocham tak jak kochalam, ale nic sensownego nie przychodzi mi do glowy ... Juz mam dosc zamartwiania sie , chodze niewyspana, nieobecna... Mysle caly czas o R. Wczoraj strasznie sie poczulam... wyslalam mu smsa wieczorem czy moge zadzwonic a on odpisal tak bez niczego : nie. Pewnie byl ze swoja dziewczyna ...Nie wiem co mnie tak do niego ciagnie... jego tato sam powiedzial ze on jest nieodpowiedzialny i jeszcze taki dziecinny,ale mi z nim bylo dobrze ... Czulam sie taka szczesliwa siedzac kolo niego ,tulac sie do niego, patrzac mu w oczy ... nie moge sie jakos tak pozbierac ze tego juz nie ma... Myslalalm ze bedzie fajnie, ze bedziemy sie czesciej widywac ... tak wiem ze to jest pokuta za to co w ogole zrobilam, ale dlaczego ... Postanowilam ze juz nie bede do niego pisac ani dzwonic... nie moge sie przeciez zeszmacic jak jakas pierdolnieta gowniara,ktora lata za facetem...Bosze jk mi sie chce przeklinac,krzyczec...boli mnie to wszystko ...nie wiem czemu i to jest najgorsze w tym wszystkim ...
Po co ja go w ogole poznalam...
jestem w pracy,juz mnie to dobija bo nie moge sie na niczym skoncentrowac... poprostu zaraz wybuchne placzem i tyle ...przeciez nie mozna wszystkiego dusic w sobie ...
To znow ja ... wiecie co jednak kobieta zmienna jest ...
akurat byl u mnie R tato,przyniosl mi jakies tam dokumenty ... ma wspanialego tate ...
nie chce go narazie widziec aby nie cierpiec ...nie chce i juz...!!!
:))))))))))))))))))))) |
|
Komentarzy:
1
|
|
2007-12-11
smutek
|
ogarnia mnie caly czas ogromny smutek, obiecalalm mojemu P ze z nim zostane. Tak bardzo mi ciezko, poniewaz nie moge przestac myslec o R... nie wiem czy z tej naszej rodziny jeszcze cos wyjdzie...mi sie zdaje ze nie ... jakie to jest straszne...mam dosc tych rozwazan,nie chce mi sie nic robic ... najchetniej bym zasnela...ale mam synka i to nie takie proste ... dlaczego tak sie stalo...
czasem mi sie zdaje ze R mnie w jakis sposob tylko wykorzystal...teraz jest taki jakis zimny, wiem wiem nie obiecywal mi nic od samecgo poczatku,ja tez nie wyobrazalam sobie Bog wie czego,ale myslalam ze bedziemy sie spotykac i co ma byc to bedzie ..ale jakos szybko wszystko wyszlo na jaw ... a teraz nie wiem co robic ... nawet juz podczas seksu z P nic nie czuje...w ogole kompletna pustke ... caly czas mam przed oczyma silne ramiona i cialo R...tak strasznie mi go brakuje ... Dlaczego to zycie jest takie przewrotne ??? Dlaczego zdarzaja sie nam takie dziwne fazy... Siedze taka otumaniona w tej pracy,znajome pytaja co mi jest, a ja zganiam na pogode ...czuje sie tak jakbym byla caly czas na jakis prochach ... spac nie moge, jesc nie moge...jedyne co mi poprawia humor to jest moj syn...jak dobrze miec taka istotke na ziemi ... Czy jest jakas szansa na poprawe ...
|
|
Komentarzy:
3
|
|
2007-12-11
|
zauroczylam sie nim co tu ukrywac .... caly czas o nim myslalam, mimo ze przeciez jeszcze do nie dawna bylam calkiem normalna matka i w ogole ... teraz cos zaslonilo mi oczy ...nie potrafie sie na niczym skupic ... mojego synka kocham nad zycie ale ... nie jestem pewna, a w sumie to nie chce(ale probuje sobie wmowic ze tak nie jest )byc z jego ojcem ...mysle ze laczy nas poprsotu przyzwyczajenie i obopulna milosc do syna ...najgorsze jest to ze on bardzo kocha mnie ... jest jeszcze jedno...ostatnio go zdradzilam z ty chlopakiem, on sie o tym dowiedzial i chce mi wybaczyc...a ja nie wiem czy tego chce ...
co mam robic... sama nie wiem
|
|
Komentarzy:
0
|